Wyobraźcie sobie, że odkąd pamiętacie, żyjecie w więziennej klatce, w podziemiach, z samymi kobietami. Wokół klatki krążą mężczyźni z batami, którzy nigdy się do was nie odzywają. Ba! Nawet na was nie patrzą, a mimo to cały czas pilnują. Jest was w sumie czterdzieści i nie wiecie jak się tam znalazłyście, po co tam siedzicie i dlaczego jesteście pilnowane. Nie macie pojęcia o upływie czasu. Trzydzieści dziewięć kobiet jest od was starszych i tylko mgliście pamięta poprzednie życie. Wy natomiast nie wiecie nic o świecie zewnętrznym, bo od dziecka siedzicie w klatce. Pozostałe współwięźniarki próbują wam wytłumaczyć jak wyglądał świat kiedyś, ale robią to niechętnie i fragmentarycznie. Jednego dnia rozlega się alarm i strażnicy porzucają wasze więzienie, na szczęście zostawiając klucze. W końcu po dziesiątkach lat wychodzicie na zewnątrz. Niestety, upragnione wyjście z klatki niewiele wyjaśnia… . To przejmująca do szpiku kości powieść o samotności. Smutna i nieodgad...
Oboje są przekonani, że połączyło ich uczucie nagłe. Piękna jest taka pewność, ale niepewność jest piękniejsza. Sądzą, że skoro nie znali się wcześniej, nic między nimi nigdy się nie działo. A co na to ulice, schody, korytarze, na których mogli się od dawna mijać? Chciałabym ich zapytać, czy nie pamiętają - może w drzwiach obrotowych kiedyś twarzą w twarz? jakieś ,,przepraszam'' w ścisku? głos ,,pomyłka'' w słuchawce? - ale znam ich odpowiedź. Nie, nie pamiętają. Bardzo by ich zdziwiło, że od dłuższego już czasu bawił się nimi przypadek. Jeszcze nie całkiem gotów zamienić się dla nich w los, zbliżał ich i oddalał, zabiegał im drogę i tłumiąc chichot odskakiwał w bok. Były znaki, sygnały, cóż z tego, że nieczytelne. Może trzy lata temu albo w zeszły wtorek pewien listek przefrunął z ramienia na ramię? Było coś zgubionego i podniesionego. Kto wie, czy już nie piłka w ...
Komentarze