Ilu czytelników, tyle opinii… . Dla jednych tak nudna, że przebrnęli tylko przez kilkadziesiąt stron, dla innych tak wciągająca, że brnęli z ciężką książką aż na górskie szczyty (wtajemniczeni wiedzą o co chodzi J ) Niewidzialne życie Addie LaRue może znudzić. Początek powieści jest niemiłosiernie rozwleczony i nieciekawy. W dodatku dzieją się tam rzeczy magiczne, co nie każdemu przypadnie do gustu. I gdyby jeszcze pociągał nas język jakim to jest napisane…no ale niestety. Stąd trudno było mi się przedrzeć przez pierwszą część książki, tę w której mająca iść właśnie w sukni ślubnej do ołtarza młoda Addie, odwraca się i ucieka. Później tak długo błąka się i prosi bogów o zmianę losu iż nie zauważa, że ostatnią prośbę wymawia już po zmroku. A to niestety sygnał dla najniebezpieczniejszych bóstw. Zdesperowana Addie zawiązuje jednak jednym z nich umowę i od tej pory staje się na zawsze zapominana. Co to oznacza? Każdy z kim się spotka, nie pamięta jej dłużej niż kilka godz...
Komentarze