Książki to także świat, i to świat, który
człowiek sobie sam wybiera, a nie na który przychodzi.

Niech Was nie zniechęci słowo traktat w tytule powieści! To
jedna z piękniejszych i mądrzejszych książek jakie się w życiu spotyka.
Napisana w sposób prosty przez co świetnie się ją czyta, akcja nie nudzi, a
główny bohater nie prawi nam morałów. Utwór ma formę monologu głównego bohatera
do przybysza, który przyszedł kupić fasolę. Ostatecznie obaj łuskają ją przez
cały dzień, a bohater opowiada nam całe swoje życie. A składają się na nie przeróżne
historie. Dowiemy się o dramatycznych przeżyciach wojennych małego dziecka,
pracy jako elektryk na budowie,
odmalowywaniu tabliczek z grobów i miłości
do gry na saksofonie. Ponadto poznamy szereg różnych postaci – Basię o długim i
grubym warkoczu, młodziutką sanitariuszkę wśród partyzantów czy też Zuzię, która choć
była świnią zachowywała się jak pies. Każda historia prowokuje bohatera do wyrażania ogólniejszych myśli o roli przypadku i przeznaczenia w naszym
życiu, o to co nim kieruje oraz w jaki sposób toczą się nasze losy. Powstaje wiele
pytań, pozostawionych bez jednoznacznej odpowiedzi.
Naprawdę
warto przeczytać tą niezwykłą powieść, piękną i dramatyczną. Powieść pełną filozoficznych
rozważań i niezwykłych historii, napisanych tak dobrze, że nie chce się od niej
odrywać.
Komentarze