FIZYKA SMUTKU, GEORGI GOSPODINOW
To najpiękniejsza interpretacja mitu o Minotaurze jaką czytałam. I jedna z najlepszych książek, jakie ostatnio odkryłam.
Trudno jednak zachęcić do jej lektury, bo książka jest
niezwykle obszerna tematycznie. Bohater opowiadając nam rozmaite historie z
życia swoich bliskich dosłownie wchodzi w ich skórę i patrzy ich oczami. Przez
pewien czas mieszka też w ciele Minotaura:
To nic, że według
książki jest potworem. Byłem w nim i znam całą historię. Znajduje się tam
wielki błąd i oszczerstwo, niezwykła niesprawiedliwość. Ja jestem Minotaurem i
nie jestem krwiopijcą, nie chcę zjadać siedmiu młodzieńców i siedmiu dziewic,
nie wiem, dlaczego mnie zamknięto, to nie moja wina… I okropnie boję się
ciemności.[1]
Lektura dzieła Gospodinowa zmusza nas do spojrzenia na wiele
rzeczy od nowa, do przemyślenia kim jesteśmy i skąd się bierzemy. Bierze w
opiekę Potwora i zmusza nas do uznania prawdy o tym, że to nadmiar wyborów może
doprowadzić do rozpaczy.
Czy jest to książka smutna? Na pewno też. Śmierć i cierpienie
nie raz pojawiają się na tych kartach.
Martwi nauczyli mnie
czytać. Zapisuję to zdanie ponownie i dociera do mnie, że mówi ono więcej, niż
chciałem. Ludzi, którzy nauczyli mnie czytać, już nie ma. Wszystko, co chciałem
przeczytać od tego czasu, zostało napisane przez zmarłych. To, co zapisuję
teraz, to słowa człowieka, który zmierza ku… Nie wiedziałem, że pod językiem
drzemie tyle śmierci[2].
Jednak jest to też powieść niezwykle empatyczna i czuła.
Zwłaszcza dla
potworów.

Komentarze